obiad
-
LASAGNE z indykiem i warzywami
Czerwone wino w toskańskiej piwnicy, pizza zjedzona w przy fontannie w Rzymie, tiramisu spałaszowane w towarzystwie espresso w sycylijskiej knajpce – marzy mi się! I to od pewnego czasu tak intensywnie marzą mi się takie leniwe, włoskie wakacje, że nie potrafi się skupić na codzienności. A skoro Mahomet nie może przyjść do góry, to … Włochy musiały się pofatygować do KokoszkoLandu. W ramach zadość uczynienia za brak wakacyjnych przygód zrobiłam lasagne. A ponieważ eksperymenty to w naszej kuchni norma, odeszłam od tradycyjnego przepisu i wyszła „Lasagne po mojemu”. Czyli z indyka i z warzywami. Mam nadzieję, że przypadnie wam do gustu. Składniki kilka płatów makaronu lasagne zależy od ilości warstw …
-
GRUZJA na talerzu – Chaczapuri Adżaruli
– Krasna dziewuszka ty pijosz czacza? – piju – no to pij! I tak jeden kieliszek i drugi a właściwie szklanka zagryzana suchym chlebem i winogronami prosto z przyczepy starego żuka, z których miało być wino, a skończyły jako zagryzka to gruzińskiego odpowiednika naszego bimbru. I tak się z panami zaprzyjaźniłyśmy, że po którejś z kolei szklaneczce, to już żadnych barier językowych nie było, za to było mnóstwo deklaracji wzajemnej przyjaźni na lata. Przyjaźń skończyła się razem z czaczą w butelce. Ale są wspomnienia. I to najpiękniejsze, bo związane z chyba najpiękniejszym krajem na ziemi – Gruzją. Krajem, który zachwyca górami, morzem, miastami, nastawieniem turbo-pozytywnych, ciepłych, gościnnych, niesamowitych ludzi i……
-
GRUZJA na talerzu – Chaczapuri Lobiani (z fasolą)
Stary rozciągnięty dres, bluza albo flanelowa koszula, która nie wiadomo skąd wzięła się w domu, ciepłe skarpety. Tak, to wszystko asortymenty cudownie leniwego dnia. Kiedy nie trzeba iść do pracy, nie ma żadnych pilnych spraw, kawę pije się godzinę i największym wyzwaniem jest podjęcie decyzji, który serial obejrzeć. W takie dni, kiedy już znudzi mi się skakanie między programami typu „Dzień Dobry Śniadanie” zazwyczaj bierze mnie na sprzątanie. Odkurzenie starych przedmiotów, którzy uporządkowanie zawsze odkłada się „na później”. Tym razem padło na pamiątki z wyjazdów. Skończyło się godzinnym szperaniem w pamiątkach i zdjęciach z Gruzji. Potem poszło szybko. Sprawdzenie zawartości lodówki, krótki wyskok po kilka brakujących składników i już. Chaczapuri…
-
#3 Dynia się na talerz wtrynia – Bezglutenowe i wegańskie PLACKI z dyni
Już po Halloween, więc teraz bezkarnie można obnosić się z dynią, bez obaw, że sparaliżuje nas pełen wyrzutów wzrok starszych pań, które podejrzewają nas o N-A-J-G-O-R-S-Z-E. Czyli o wypatroszenie tej biednej rośliny, ogołocenie jej z jej bogatego w nasiona wnętrza i wyłupanie oczu, oraz wybicie zębów. Jak wiadomo za ten haniebny czyn można zostać potępiony, z siłą wyższą nie dyskutuje, ale (i co mnie bardziej przeraża) na pewno można narazić się starszej pani w przysłowiowym moherowym bereciku. Ale teraz już bez obaw o cios parasolką można przejść placem targowym dumnie tuląc pod pachą dynie. Tylko co potem? Zupa się przejadła, na przetwory w spiżarce nie ma już miejsca. No to…
-
#2 Dynia się na talerz wtrynia – Dyniowe KOPYTKA
Królowa jesieni wytrwale pełni władzę na targach, placach, a co za tym idzie także na naszych KokoszkoLandowych talerzach. Żeby uhonorować krągłą królową proponujemy z przygotować z jej skarbów opasłe, pomarańczowe kopytka. Składniki: 500 g ugotowanych ziemniaków 500 g puree z dyni 1 jajko 1/3 szklanki startego parmezanu 1-1 ½ szkl. mąki przyprawy: gałka muszkatołowa, ostra papryka, słodka papryka, sól i pierz Dodatkowo: masło klarowane kilka posiekanych orzechów włoskich kilka listków szałwii sól i pieprz parmezan Przygotować puree z dynie. Jeśli będzie zbyt wodniste, odparować wodę na patelni. Puree wymieszać z potłuczonymi i ostudzonymi ziemniakami. Dodać do masy jajko i mąkę (dosypywać stopniowo). Mieszać aż do otrzymania zbitej masy (jeśli będzie…
-
#5 GRZYBOWY SZAŁ – kotlety z kani
Wiecie jak wygląda brzoza? No jasne, że wiecie. Wszyscy w Polsce wiedzą 😉 I bardzo dobrze, bo to właśnie pod brzozami najczęściej można znaleźć kanie. Niekwestionowaną królową lasu. Bywa podstępna, przybiera różne formy, a jeśli pomyli się ją z kimś okazuje się śmiertelna – dlatego zawsze uważajcie. Jeśli nie jesteście pewni, że to co znaleźliście jest kanią, a nie muchomorem sromotnikiem, nie ryzykujcie. Ale jeśli już macie pewność, to koniecznie zróbcie z kani kotlety. Są najlepsze. Na śniadanie i na obiad, a nawet jeśli ktoś się nie boi ciężkostrawnych potraw, to na kolacje. Składniki: kanie – ile macie i jesteście w stanie zjeść mąka jajka mleko bułka tarta szczypta soli…
-
#2 GRZYBOWY SZAŁ – Flaki z Kani
Jakie są wasze najgorsze, kulinarne wspomnienia z dzieciństwa? Wątróbka? Krupnik? A może właśnie flaczki? To niesamowite, jak bardzo niektórym potrawom nawet nie dano szansy. Przekreślono je już na wstępie, nie dość że smak okropny, to jeszcze nadali im paskudną nazwę. Okropną. Ohydną. No do bani po prostu. Ale oto współczesna kuchnia dała szanse nawet flakom, podpowiadając nam rozwiązanie na ich odczarowanie. Wystarczy zrobić flaki bez… flaków. Zwierzęcy element zastępujemy kaniami zebranymi w lesie. I już mamy zdrową, wegetariańską (lub wegańską jeśli ktoś sobie życzy), smaczną potrawę, która nadaje się do podania gościom, lub rodzinny obiad. A że nadal nieapetycznie się nazywa? Cóż gołąbki, też ktoś próbował zdyskredytować, ale się nie…
-
Krem z zielonego groszku – czyli przysmak Shreka
Żywe zielone – raz, dwa trzy! – Graliśmy w taką grę w dzieciństwie. Do końca nie pamiętam o co chodziło, ale pamiętam, że chodziliśmy z pochowanymi źdźbłami trawy i liśćmi babki w kieszeniach, a nawet w skarpetkach, jak akurat w kieszeniach były dziury. Takie żywe zielone nam się podobało i tylko takie. Nie wiem jak to jest, że dzieciaki nie lubią zielonego na talerzu. Brokuły budzą obrzydzenie, mizeria już za samą nazwę nie ma szans w starciu z dziecięcymi kaprysami, sałata zawsze tylko na kanapce przeszkadza, a o szpinaku to już lepiej nie wspominać. Jest na to kilka trików. Po pierwsze – nazwa. Czym zabawniejsza, dziwniejsza i kojarząca się z…
-
RACUCHY z jabłkami
Cudze chwalicie, swoje znacie ? Na wystawie światowej EXPO w Mediolanie podczas tygodnia polskiego zachwalano i pokazywano wszystko co polskie, czym chcemy się chwalić. I w sumie żadnym zaskoczeniem nie jest to, że chwaliliśmy się „Stołem polskim”. Dużo mówiono o rolnictwie i po raz kolejny zachwalano nasze polskie jabłka. Rozdano je chyba wszystkim, którzy chociaż pojawili się w pobliżu polskiego pawilonu. A skoro wszystkich to cieszy, to i na naszym stole wylądowały jabłka. Dobre, polskie, soczyste i sycące. Dodatkową zaletą tych racuchów jest to, że zrobione na pszenno-żytniej mące a dużo zdrowsze. Składniki: 4-5 jabłek 200 g mąki (mieszanka do wypieku pełnoziarnistego chleb pszenno-żytniego z suszonymi drożdżami) 150 ml woda (mineralna…
-
PESTO ze świeżych pomidorów i rukoli
Kuchnia wymaga kreatywności. Kombinowania i odrobiny szaleństwa. Pamiętam jak na studiach na jednych z zajęć mieliśmy wypisać jak najwięcej zastosowań kluczy, pomijając oczywiste otwieranie zamków. W kuchni jest podobnie. Możliwości jest wiele. Trzeba je tylko wykorzystać. Na przykład pesto. Nie musi być tradycyjne z bazylii. Można je zrobić z wielu składników – w zasadzie ogranicza nas tylko to co mamy w lodówce. U mnie akurat znalazło się kilka pomidorów i opakowanie świeżej rukoli prosto od zaprzyjaźnionego dostawcy warzyw -„Warzywa od Zbrojki” PESTO ze świeżych pomidorów i rukoli okazało się świetnym pomysłem. Składniki 1 opakowanie rukoli (ok. 100g-120g) 100 g orzechów nerkowca 100 g migdałów 3 duże pomidory 3 łyżki oliwy…